Prawda czy mit?
Jeśli marzyć o przeżyciu orgazmu jak z erotycznego filmu, jesteśmy raczej skazani na niepowodzenie. Podobnie, jak wyczekując poruszającego góry orgazmu we dwoje równocześnie. Wokół orgazmu narosło mnóstwo mitów, a gra aktorska niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Choć oczywiście każdy przeżywa orgazm nieco inaczej.
Nieziemski odlot
Jedni twierdzą, że ziemia im się wówczas usuwa spod stóp, inni mówią, że po prostu jest błogo. U wszystkich jednak, bez względu na płeć siłę doznań, droga do orgazmu dzieli się na cztery fazy. Po pierwsze - podniecenie. Pieszczoty i urozmaicona gra wstępna sprawiają, że zaczynamy myśleć o zbliżeniu. Druga faza to tzw. "plateau", kiedy to podniecenie jest bardzo duże i utrzymuje się na wysokim poziomie. Warto jednak mieć na uwadze, że ta faza jest u kobiet dłuższa, niż u panów. Panie potrzebują więcej uwagi i zaangażowania ze strony partnera, aby dojść do finału: szczytowania - momentu, kiedy odczuwamy największą rozkosz. Nieocenione są także chwile w ostatniej fazie - odprężenia, kiedy to podniecenie opada. Według specjalistów, to bardzo ważne chwile dla scalania związku i budowania bliskości emocjonalnej.
Droga do orgazmu
Specjaliści twierdzą, że najprostsza droga do przeżywania niezapomnianych chwil to otwartość w kontaktach z bliską osobą. Nie ma sensu czekać, aż partner domyśli się, jak nas doprowadzić do rozkoszy. Trzeba mu po prostu o tym powiedzieć. Jeśli nie mamy doświadczeń seksualnych, warto nauczyć się wspólnie rozpoznawać erotyczną mapę ciał. Często dopiero w gabinecie seksuologa okazuje się, że brak porozumienia i zahamowania erotyczne nie pozwalają na przeżywanie orgazmu. Zwykle dotyczy to kobiet. TO one także najczęściej skarżą się, że niewiele lub wręcz nic nie odczuwają w czasie stosunku. Powodem tego może być wiotkość mięśni pochwy, na przykład po porodach. Tymczasem ćwiczenie intymnych mięśni (prostą metodą - napinania i rozluźniania mięśni krocza), odpowiednia pozycja i technika zbliżenia mogą zdziałać cuda. Ważne jednak, aby nie ograniczać zbliżenia do samego aktu. Kobiecy orgazm jest bowiem bardzo wymagający. Wiele kobiet wcale nie osiąga go podczas penetracji, ale dzięki umiejętnym pieszczotom. Seksuolodzy przekonują, że nie ma rodzajów orgazmu, ten więc nie jest na pewno gorszy, niż osiągany w trakcie zbliżenia.
Kondycja organizmu
Nie trzeba być ideałem, aby doprowadzać i być doprowadzanym do rozkoszy. Dbałość o ciało i higienę osobistą, a także rozgrzewające temperaturę zbliżenia drobiazgi budujące nastrój pomogą w osiągnięciu zamierzonego celu. Jeśli partner jest nam bliski, znacznie łatwiej odsunąć na bok stresy codzienności i oddać się przeżywaniu rozkoszy. Ważna jest także odpowiednia dieta - niezbyt ciężka, za to urozmaicona, bogata w warzywa i owoce. Dzięki niej nasz organizm pracuje prawidłowo. Nie na wszystko jednak mamy wpływ. Jeśli mimo naszych starań w alkowie brak poprawy, warto zapytać specjalistę, czy aby nie stoją za tym np. problemy natury hormonalnej albo schorzenia, które negatywnie wpływają na erotykę.
Delikatny mechanizm
Nie ma sensu gonić za orgazmem za wszelką cenę. To po pierwsze. To przesłoni nam radość przeżywania seksu., Wiele kobiet chwali sobie swoje pożycie seksualne, choć nie doznają rozkoszy niczym wulkan. Po drugie nie wolno zapominać, że orgazm jest to przeżycie natury psychicznej i fizycznej równocześnie. Warto także wiedzieć, że na obniżenie libido wpływają leki (np. w stosowaniu leczenia nadciśnienia). Wiele specyfików podawanych w chorobach przewlekłych może sprawić, że ochota na seks będzie mniejsza i pojawią się łóżkowe kłopoty. Nie zapominajmy, że bardzo szkodzi palenie papierosów, a także picie większych ilości alkoholu. Nie można również bagatelizować przeszkód natury psychicznej. Wszak seks rodzi się w mózgu. Jeśli złościmy się na partnera, mamy do niego pretensje, czy po prostu nie ufamy mu, wstydzimy się przed nim "odkryć", trudno o udane zbliżenie. Podobnie dzieje się w sytuacji, kiedy jesteśmy zestresowani i przemęczeni.
źródło: 24polska.pl
Obecnie brak komentarzy do tego profilu.